A jednak z PR jest ciekawiej
Niedawno pisaliśmy o tym, że kampania prezydencka bez PR jest miałka, nijaka i nieciekawa. Nawet usprawiedliwialiśmy taki stan rzeczy, a tu proszę! Podczas wczorajszej debaty było naprawdę ciekawie, rzetelnie, a momentami nawet zaskakująco, szczególnie gdy rozmowa zeszła na tarcze hamulcowe w prezydenckiej limuzynie!
Dało się zauważyć, że sztabowcy i PR- owcy Jarosława Kaczyńskiego zrobili ogromną pracę od poprzedniej debaty, co zaowocowało tym, że ich kandydat, podopieczny wypadł wczoraj o niebo lepiej niż ostatnio. Był skoncentrowany, skupiony, ale na pewno nie sztywny, lecz merytoryczny i rzeczowy. Uwidoczniło się to szczególnie, gdy program kandydata zaprezentowany został też mniejszości niemieckiej, w czym znakomicie pomogły tłumaczenia niemiecki. Tryskał dosłownie pomysłami, papierkami i argumentami, które zwiększały znacząco jego wiarygodność.
Ażebyśmy nie byli posądzeni o stronniczość, nadmienić też coś musimy o Bronisławie Komorowskim, którego współpracownicy poszli w stronę PR w najczystszym tego słowa znaczeniu- postawili bowiem na gesty. Merytoryczności w debacie kandydatowi PO nie odbieramy, jednak bardziej niż ona widoczne i zapadające w pamięć były czysto PR-owe chwyty takie jak podanie ręki kontrkandydatowi w trakcie debaty, bo przecież „Zgoda buduje” oraz podpisanie egzemplarza konstytucji z hasłami wyborczymi obu aspirujących na stanowisko głowy państwa.
