Po co nam public relations?
Politycy. Patrzymy na nich w telewizji, słuchamy w radio, czytamy o nich w gazetach. Polityk stał się dziś pewnego rodzaju „celebrytem”, gwiazdą. Jak to się dzieje, że ludzie, którzy przecież kiedyś byli zwykłymi ludźmi, takim jak my, w dodatku uprawiają najbardziej nielubiany przez społeczeństwo zawód, a jednak w mediach brylują? Odpowiedź jest prosta- PR. W polityce PUBLIC RELATIONS liczy się bardzo, a może nawet bardziej niż sam program wyborczy? Nie mam tu na myśli tego tak zwanego „czarnego PR-u”, który wszyscy dobrze znamy z każdej możliwej kampanii wyborczej. Rozważam tu tylko i wyłącznie PUBLIC RELATIONS w postaci tej „najczystszej”. Tej, dzięki, której wiele osób na pierwszy rzut oka nie kojarzonych z polityką, stało się posłami. Wcale nie było to wynikiem jakiejś szalonej „nagonki” na konkurencję, lecz była to zręczna manipulacja wizerunkowa, oparta na socjotechnikach znanych głównie z PR
Umiejętności zrozumiałego wypowiadania się, przekazywania swoich, myśli, odpowiedniego zaprezentowania się wyborcom, czy też mediom, konkretne, gesty, znaki, sygnały pozawerbalne- to wszystko jest PR. Obecnie istnieje bardzo dużo firm, które zajmują się właśnie szkoleniami z zakresu PR. Oferta kursów jest bogata, a ceny konkurencyjne- wystarczy tylko wybrać
Dzięki PUBLIC RELATIONS i jego socjotechnikom, tak naprawdę każdy mógłby zostać kimś znanym, a nawet gwiazdą. Pozostaje tylko pytanie czy każdy się do tego nadaje?